Dzień Edukacji Narodowej to ważna data w kalendarzu każdego samorządu. Wczoraj w Słupskim Inkubatorze Technologicznym odbyły się miejskie uroczystości, podczas których najlepsi słupscy pedagodzy odebrali nagrody w wysokości 5 500 zł. To wyraz uznania za pasję, serce i niewiarygodnie trudną, codzienną pracę przy tablicy.
Jednocześnie radny zwraca uwagę na bolesny zgrzyt: w świetle danych, które ujawnił już wcześniej na podstawie urzędowych dokumentów, miejska polityka doceniania ludzi edukacji budzi poważne wątpliwości etyczne.
Wielki ukłon w stronę słupskich pedagogów
Praca nauczyciela to nie zwykły etat od dzwonka do dzwonka. To misja, która wymaga nieustannej cierpliwości, empatii, setek godzin poświęconych na przygotowanie lekcji, sprawdzanie prac po nocach oraz brania na swoje barki odpowiedzialności za przyszłość i bezpieczeństwo młodych pokoleń. W dobie permanentnych reform, braków kadrowych i narastających wyzwań psychologicznych wśród dzieci i młodzieży, słupscy nauczyciele codziennie stają na pierwszej linii frontu.
„Każdemu wyróżnionemu nauczycielowi należą się ogromne brawa i najwyższy szacunek. Cieszę się, że do pedagogów trafiły nagrody, bo ci ludzie zasługują na każdą złotówkę, a w rzeczywistości na znacznie więcej. To dzięki ich pasji i poświęceniu nasze dzieci rozwijają skrzydła. Słupska edukacja stoi na ich barkach, a nie na gabinetowych decyzjach” – podkreśla radny Kacper Moroz.
Wyróżnienie w kwocie 5 500 zł dla wybitnych dydaktyków jest ważnym gestem, jednak w zestawieniu z realiami słupskiego ratusza nabiera wyjątkowo gorzkiego posmaku.
Kontrast, obok którego nie można przejść obojętnie
Radny Kacper Moroz na początku roku upublicznił oficjalną odpowiedź Urzędu Miejskiego na swoją interpelację, odsłaniając skalę comiesięcznych dodatków specjalnych dla ścisłego kierownictwa magistratu. W kontekście święta oświaty te liczby wracają ze zdwojoną siłą.
Nadzorująca miejską edukację II Zastępca Prezydenta Miasta Beata Chrzanowska z Koalicji Obywatelskiej ma przyznany dodatek specjalny w wysokości 6 624 zł miesięcznie. Nie jest to pensja zasadnicza, lecz comiesięczny dodatek wypłacany przez cały rok.
Matematyka stojąca za tym zestawieniem jest dla środowiska oświatowego bezlitosna:
-
Wybitny nauczyciel: 5 500 zł – jednorazowo za ciężką pracę z młodzieżą, sukcesy olimpijskie i pracę wychowawczą.
-
Wiceprezydent z nadzoru: 6 624 zł – co miesiąc w samym dodatku, co daje rocznie zawrotną kwotę 79 488 zł z samych tylko bonusów!
Czy tak powinno wyglądać docenianie edukacji?
W ocenie radnego Kacpra Moroza taka dysproporcja uderza w poczucie elementarnej sprawiedliwości. W ciągu zaledwie jednego miesiąca osoba sprawująca polityczny i urzędniczy nadzór otrzymuje z samego dodatku więcej, niż wynosi nagroda dla nauczyciela za 12 miesięcy poświęceń przy tablicy. Roczny koszt tego jednego dodatku pokryłby nagrody dla ponad 14 kolejnych oddanych pedagogów.
„Nauczyciele kształcą przyszłe pokolenia i to im należy się godność oraz realne, adekwatne docenienie finansowe. Podczas oficjalnych uroczystości słyszymy piękne słowa o roli oświaty, a potem zaglądamy w budżet i widzimy, że jeden urzędniczy dodatek co miesiąc bije na głowę całoroczny laur dla najlepszych belfrów w mieście. To nie jest kwestia polityki, to kwestia przyzwoitości wobec ludzi, którzy budują przyszłość Słupska” – podsumowuje radny Kacper Moroz.