Do Rady Miejskiej w Słupsku wpłynął projekt uchwały oznaczony jako Druk nr 29/4, wprowadzający istotne zmiany w cenniku usług przewozowych publicznego transportu zbiorowego. Kluczowym założeniem urzędników jest podniesienie maksymalnej ceny za bilet jednorazowy jednoprzejazdowy oraz czasowy do 80 minut z obecnych 4,00 zł do poziomu 5,00 zł. Zmiana ma objąć również bilet 24-godzinny, którego cena wzrośnie z 10,00 zł do 12,00 zł. Maksymalne stawki biletów okresowych (miesięcznych oraz 3-miesięcznych) mają zostać utrzymane na dotychczasowym poziomie.
Jak zauważa radny Kacper Moroz, to już kolejna próba podniesienia opłat za komunikację miejską w bieżącej kadencji samorządu. Poprzednia modyfikacja cennika miała miejsce stosunkowo niedawno, bo w czerwcu 2024 roku. Nowe propozycje władz miasta oznaczają, że mieszkańcy Słupska po raz kolejny będą musieli głębiej sięgnąć do kieszeni, by opłacić podstawowe usługi komunalne.
W oficjalnym uzasadnieniu projektu wskazano, że regulacja cen wynika bezpośrednio ze wzrostu kosztów funkcjonowania transportu, w szczególności energii, paliw oraz pracy. Nowa struktura ma także pozwolić na wdrożenie nowoczesnych mechanizmów zarządzania taryfowego, takich jak automatyczne naliczanie najkorzystniejszej opłaty (fare capping) oraz zwiększenie udziału sprzedaży w kanałach elektronicznych. Według szacunków autorów projektu, zmiany te przyniosą miastu dodatkowe dochody w wysokości od około 0,7–0,85 mln zł (wariant realistyczny) do około 1,1 mln zł rocznie (wariant optymistyczny).
Wobec planowanych podwyżek stanowczy i jednoznaczny sprzeciw wyraził radny Kacper Moroz, Przewodniczący Komisji Rewizyjnej. W opublikowanym w mediach społecznościowych komentarzu wideo radny poddał krytyce argumentację urzędników. Odniósł się bezpośrednio do propozycji wydłużenia ważności biletu jednorazowego do 80 minut, wskazując, że w realiach Słupska jest to zmiana pozorna, która nie odpowiada rzeczywistym potrzebom przemieszczania się pasażerów. „Kto z nas jedzie przez Słupsk prawie półtorej godziny?” – pyta Kacper Moroz.
Zdaniem radnego, proponowana regulacja to w rzeczywistości „zwykła matematyczna sztuczka” mająca na celu drenaż portfeli mieszkańców i wyciągnięcie od nich ponad miliona złotych rocznie. Kacper Moroz przypomniał jednocześnie, że podczas wcześniejszych dyskusji budżetowych i sesji konsekwentnie głosował przeciwko podnoszeniu opłat za komunikację miejską. Zapowiedział, że jego stanowisko w tej sprawie pozostaje niezmienne i nie poprze projektu uchwały podczas nadchodzącego głosowania.