Rekordowy deficyt i finansowa niepewność. Radny Kacper Moroz alarmuje w sprawie budżetu Słupska

Sytuacja finansowa Słupska budzi coraz większy niepokój. Przewodniczący Komisji Rewizyjnej, radny Kacper Moroz, przedstawił drastyczne dane dotyczące rosnącego zadłużenia miasta. Wynika z nich, że planowany na 2026 rok deficyt niemal podwoił się w ciągu zaledwie dwóch lat, a obecne tempo wzrostu zobowiązań stawia pod znakiem zapytania stabilność lokalnych finansów.

Z analizy danych budżetowych wyłania się obraz miasta, które w szybkim tempie zwiększa swoje zadłużenie. Jeszcze w 2024 roku deficyt wynosił 66 056 979,00 zł. Rok później wzrósł do poziomu 70 051 168,53 zł. Jednak to prognozy na rok 2026 budzą największe kontrowersje – planowana „dziura” budżetowa ma wynieść rekordowe 127 360 998,35 zł.

Zmiana planów w cztery miesiące

Radny Kacper Moroz zwraca uwagę na fakt, że sytuacja pogarsza się znacznie szybciej, niż zakładano jeszcze kilka miesięcy temu. Podczas przyjmowania budżetu w grudniu ubiegłego roku, władze miasta z Prezydent Krystyną Danilecką-Wojewódzką oraz wiceprezydentkami Martą Makuch i Beatą Chrzanowską na czele, deklarowały deficyt na poziomie 120 349 412,00 zł.

Dziś, zaledwie po czterech miesiącach, kwota ta wzrosła o ponad 7 milionów złotych. Tak znacząca korekta w tak krótkim czasie świadczy zdaniem radnego o braku precyzyjnego planowania i ryzykownej polityce finansowej obecnego zarządu miasta.

„To nie są tylko cyferki”

W opinii Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, tak wysoki deficyt to nie tylko problem księgowy, ale realne zagrożenie dla jakości życia mieszkańców Słupska.

„To nie są tylko cyferki w tabelach. To brak pieniędzy na niezbędne remonty dróg, na kulturę czy sport. To przede wszystkim realne widmo podwyżek podatków lokalnych, które uderzą w każdego z nas” – podkreśla Kacper Moroz.

Zadłużanie miasta na taką skalę oznacza, że przyszłe wpływy do budżetu zamiast na inwestycje i rozwój, będą musiały zostać przeznaczone na spłatę narastających odsetek i kredytów. Radny Moroz zapowiada, że jako szef komisji kontrolnej będzie domagał się pełnej transparentności w wydatkowaniu miejskich środków oraz merytorycznej dyskusji nad zatrzymaniem spirali zadłużenia.

„Kwota planowanego deficytu na 2026 rok jest porażająca – to niemal 127,4 mln zł. Aby uświadomić sobie skalę tego długu, wystarczy przypomnieć, że za zbliżoną sumę pierwotnie miała zostać wybudowana cała nowa trasa ringu miejskiego od ronda przy ul. Poznańskiej do węzła na ul. Westerplatte.

Choć dziś, przez błędy w planowaniu i nadzorze, ta kluczowa inwestycja ma kosztować niemal 100 mln zł więcej, to sam fakt, że roczna dziura budżetowa dorównuje wartości strategicznego projektu drogowego, jest sygnałem alarmowym. Zamiast budować fundamenty pod rozwój Słupska, fundujemy sobie rekordowe zadłużenie, które nie rozwiązuje żadnego z kluczowych problemów mieszkańców, a jedynie generuje koszty na pokolenia” – dodaje radny.

Kto zapłaci za te rządy?

Pytanie o to, kto ostatecznie poniesie koszty obecnej polityki finansowej, pozostaje otwarte. Przy obecnej dynamice wzrostu deficytu, Słupsk staje przed koniecznością podjęcia trudnych decyzji. Radny Kacper Moroz apeluje o odwagę w zarządzaniu finansami i priorytetyzację wydatków tak, aby nie obciążać kolejnych pokoleń Słupszczan błędami dzisiejszej administracji.

Co Słupsk mógłby mieć za 127 milionów złotych?

Zamiast „łatać” deficyt wynikający z bieżącej polityki ratusza, ta gigantyczna kwota mogłaby sfinansować:

  • Nowoczesną flotę transportu publicznego: Za 127 mln zł miasto mogłoby kupić około 40–45 fabrycznie nowych, elektrycznych autobusów.

  • Nowe placówki edukacyjne: To równowartość budowy 2–3 ultranowoczesnych szkół podstawowych wraz z pełną infrastrukturą sportową (boiskami i halami).

  • Mieszkalnictwo komunalne: Miasto mogłoby wybudować od podstaw od 6 do 8 bloków, co by się przełożyło na około 320 do 350 mieszkań wykończonych „pod klucz” rozwiązując problem kolejek po lokal komunalny.

  • Kompleksową rewitalizację dróg: Za tę kwotę można przeprowadzić kapitalny remont około 25–30 kilometrów lokalnych ulic, na których dziś mieszkańcy niszczą zawieszenia swoich aut.

  • Ponad 115 lat darmowego pogotowia stomatologicznego: Jeśli miasto wzięłoby na siebie 100% kosztów (bez wsparcia NFZ – przy rocznym koszcie ok. 1,1 mln zł).
  • Infrastrukturę sportowo-rekreacyjną: To budowa kilku nowoczesnych pływalni lub kilkunastu profesjonalnych kompleksów typu “Orlik”.